Kiedy tracisz pracę…

Ostatnio w otoczeniu mojego miejsca pracy, w tzw. Mordorze bardzo dużo ludzi odchodzi z pracy. Albo sami podejmują taką decyzję, albo firma im dziękuje za współpracę. Ta pierwsza grupa zazwyczaj odchodzi w nowe miejsce szukać nowych wyzwań lub zwyczajnie zaproponowano im lepsze wynagrodzenie. Ta druga grupa, zwolnionych, jest w szoku z całą gamą emocji... od agresji po rozczarowanie. Jak sobie z tym poradzić?
Czytaj więcej

Krytyka… Jak sobie z nią radzić?

Często nie podejmujemy działania ponieważ boimy się krytyki. Tego, że nasz pomysł może się nie spodobać, że wyjdziemy na głupców albo niedouczonych i wielu, wielu innych rzeczy, które jesteśmy w stanie wymyślić w naszej głowie. A takich negatywnych scenariuszy pojawia nam się zazwyczaj więcej niż tych pozytywnych. Jak zatem można sobie radzić z krytyką? czy istnieje magiczny sposób?
Czytaj więcej

Woodstock festival – co takiego mi dał?

Dwa tygodnie po festiwalu przewaliło się już w sieci mnóstwo informacji i podsumowań. Zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. U mnie trochę to trwało, ponieważ wiele emocji jeszcze dojrzewało do tego, żeby ujrzeć światło dzienne. Z której strony nie spojrzeć było to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie.
Czytaj więcej

Czy każdy jest kreatywny?

Nie umiem, nie potrafię, nie mam talentu... Jak często wypowiadacie te zdania? Jak często są one przyczyną tego, że nawet nie spróbujecie się podjąć czegoś nowego? Sama czasami je wypowiadam, ale staram się robić to jak najrzadziej. Za to słyszę je każdego dnia, jak dla mnie zbyt często. Jako wymówkę, usprawiedliwienie czy też z lenistwa.
Czytaj więcej

Czy posiadanie faceta sprawia, że jestem wartościowa?

Kilka dni temu pojawił mi się ten temat. Siedzi i siedzi w mojej głowie toteż zdecydowałam się go z siebie wyrzucić. Dlaczego fajne kobiety, jak już zdecydują się na związek, to są w stanie zerwać przyjaźnie i skupić się tylko na zadowalaniu faceta? Czy aż tak potrzebujemy się dowartościować? I czy to jest naprawdę jedyny sposób, żeby poczuć się kobietą?
Czytaj więcej

Przyszedł maj…

Weekend majowy był pod znakiem lenistwa i czytania. Rzadko mi się zdarza mieć takie momenty dla siebie. A jak już mam to niewiele z tego co sobie zaplanuję udaje się osiągnąć w ciągu tego czasu. Podobno to problem wszystkich, którym dzieci wyjeżdżają z domu, czy to na weekend czy na wakacje. Nagle z wypełnionego po brzegi dnia, mózg głupieje od nadmiaru czasu. A czy takie dni nie są nam potrzebne od czasu do czasu?
Czytaj więcej

Proszenie o pomoc. Czy jest oznaką słabości?

Czy istnieje coś takiego jak samowystarczalność? Czy naprawdę mogę wszystko sama? Czy naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych? Absolutnie nie! Moim zdaniem to wierutne bzdury, którymi nas karmią na różnych platformach (tv, szkolenia, Internet). Nie istnieje coś takiego jak samowystarczalność, bo nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego sami. Slogany typu: Możesz wszystko, uważam że wpędzają nas w kompleksy i wywołują frustrację. A jeżeli sobie z czymś nie radzę? Lepiej próbować samemu czy poprosić o pomoc?
Czytaj więcej

Pociąg do Bukaresztu…

Dzisiaj z cyklu WPADKI I PRZYPADKI chciałam się z Wami podzielić historią dość niesamowitą, która wydarzyła się  bodajże w roku 1999. Zadziwiające w tym cyklu jest to, że kiedy go zaczynałam, wypisałam sobie w zeszycie kilka śmiesznych i przedziwnych zbiegów okoliczności, które byłam sobie w stanie przypomnieć. Jednak cały czas mając w głowie ten cykl co i raz przypomina mi się coś innego. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy tylko mnie się to przytrafia czy inni też tak mają?
Czytaj więcej

Trudne decyzje o odejściu…

Nie znam idealnego związku i chyba takowe nie istnieją. Każda para boryka się z różnymi problemami, czasami błahymi, a czasami to prawdziwe tragedie. Kiedyś gwarantem trwałości związku było małżeństwo i nieważne czy było udane czy nie, rozwód był synonimem porażki życiowej. A jak jest dzisiaj?
Czytaj więcej

Bez prawa jazdy…

Czasami trzeba uwierzyć w swoje szczęście, nawet jak wszystko wygląda beznadziejnie. Wiara, że wszystko się uda, nie raz sprawiła, że wyszłam z tarapatów obronną ręką. Uczyłam się przez to pokory, przecież nie zawsze zawsze tak musi być. Chociaż jak taki typowy kot, zazwyczaj spadałam na cztery łapy, to gdzieś tam z tyłu głowy jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, żeby przez to szczęście nie stać się arogancka.
Czytaj więcej