Przyszedł maj…

Weekend majowy był pod znakiem lenistwa i czytania. Rzadko mi się zdarza mieć takie momenty dla siebie. A jak już mam to niewiele z tego co sobie zaplanuję udaje się osiągnąć w ciągu tego czasu. Podobno to problem wszystkich, którym dzieci wyjeżdżają z domu, czy to na weekend czy na wakacje. Nagle z wypełnionego po brzegi dnia, mózg głupieje od nadmiaru czasu. A czy takie dni nie są nam potrzebne od czasu do czasu?

Od dłuższego czasu nie pisałam postów na blogu. W zasadzie złożyło się na to kilka powodów.

Po pierwsze w pracy mam bardzo gorący okres i jest to dość obciążające psychicznie. Zarządzanie firmą nie jest łatwe wbrew temu co się niektórym wydaje, mimo że co miesiąc na konto wpływa pokaźna gratyfikacja. Ostatnio znalazłam sobie na to metaforę – mój dzień pracy wygląda tak jak przełączanie programów w tv – wiadomości, kreskówki, seriale, kino akcji, lifestyle – z tą jedną różnicą, że znajduję się w samym środku akcji. Po takim dniu przychodzę do domu i mam już dość, a tu jeszcze wiele domowych obowiązków do ogarnięcia.

Po drugie, zastanawiałam się w jakim kierunku powinnam pójść z blogiem, fanpage’em i grupą na facebooku. Miałam za dużo pomysłów i nie bardzo wiedziałam co z tym zrobić. Przyznam też, że nie doszacowałam się czasowo i trochę mnie to zaczęło przerastać. Natknęłam się na blokadę twórczą i musiałam sobie wszystko poukładać. Doszłam do wniosku, że absolutnie nie porzucę stworzonego przeze mnie dziecka i zapewne sięgnę po pomoc, bo zarządzanie wpisami i planowanie akcji na facebooku jest bardzo przyjemne, ale też czasochłonne.

Wpadłam we własną pułapkę bo wydawało mi się, że mnóstwo fanów i lajków wróży powodzenie, a prawda jest taka, że tak szybko jak się je zdobywa, tak szybko można zostać zapomnianym. Urok życia w wirtualnym świecie. Pozorna anonimowość pozwala na takie zachowania. Z opinii, które otrzymywałam po moich wpisach, wiem że najbardziej cenicie to, że jestem autentyczna i absolutnie taka zostanę. Dalej się będę rozwijać jako blogerka, bo sprawia mi to dużo radości, ale nie będę zabiegać o lajki czy komentarze, bo teraz wiem, że wolę mieć mniej fanów, ale bardziej zaangażowanych. Chcę wnosić w życie radość i wiem, że zabrzmi to nieskromnie, ale jestem w tym całkiem niezła. Z opinii moich pracowników wynika, że jedną z moich największych wartości jest, że z największego g… potrafię znaleźć rozwiązanie i jeżeli do mnie przychodzą spanikowani to wychodzą uspokojeni i z planem działania.

Jak teraz będzie wyglądał FeelTheSlow?

Blog – pozostanie miejscem moich przemyśleń i porad. Z racji mojego doświadczenia biznesowego, zarządzania ludźmi oraz bycia matką, żoną i coachem wierzę, że wyniesiecie z tego coś dla siebie

Fanpage na Facebooku będzie miejscem kreatywnych pytań, zabaw i ciekawych linków, które uda mi się znaleźć. Uważam, że powinniśmy się w tym kierunku rozwijać jako społeczeństwo, nie myśleć szablonowo i szukać rozwiązań a nie skupiać się na porażkach. Spuszczenie umysłu ze smyczy stereotypów pozwoli nam odkryć siebie jako wartościowego człowieka, a nie podążanie za spełnianiem oczekiwań ludzi, których mało co obchodzimy.

Grupa zamknięta FeelTheSlow jest miejscem rozwojowym, gdzie odpowiadając na pytania możemy zerknąć w głąb siebie i zastanowić się dlaczego zachowujemy się tak, jak się zachowujemy czy zastanowić się nad kierunkiem swojego życia. Jako coach uważam, że

Zadziwiające jak się wszystko układa, kiedy przestajemy się skupiać na analizowaniu i planowaniu każdego kroku. Jak pozwolimy sobie się ponudzić i odpłynąć w nowe rejony.

Z rzeczy zaplanowanych na Majówkę przeczytałam dwie książki: Lesley Lokko – Pamiętne lato oraz Mhairi McFarlane – Kim jest ta dziewczyna. Pierwszą autorkę znam z wielu innych powieści i bardzo ją lubię, jednak schemat jej książek jest taki sam – bardzo przewidywalny. Język jakim się posługuje do mnie trafia i w gruncie rzeczy mimo, że powtarzalność konstrukcji może rozczarowywać, sięgam po nią jak tylko ukaże się jej nowa powieść. Jednak druga autorka jest moim odkryciem. Nie wspomnę, że książka leży na półce od co najmniej pół roku to dopiero teraz znalazłam czas, żeby po nią sięgnąć. Nie mogłam się od niej oderwać 🙂

Nie będę Wam streszczać tej książki, ale wspominam o niej nie bez powodu. Uświadomiłam sobie, że nasze życie wygląda tak jak tego chcemy, jaki nadamy mu kształt. Scenariusze jakie sobie tworzymy we własnej głowie potrafią nas pogrążyć i trzymają w miejscu. Warto o tym pamiętać, kiedy gdzieś utkniemy i nie będziemy wiedzieli co dalej zrobić. Warto dać sobie czas, a to co nas dręczy samo się w odpowiednie miejsce ułoży.

Traktowanie siebie z miłością jest darem, którego nie wolno nam lekceważyć. Szanowanie i docenianie siebie pozwala nam te same uczucia oddawać innym. Ludzie należący do naszej grupy facebookowej codziennie mnie utwierdzają w przekonaniu, że każdy z nas jest wspaniały i jedyny w swoim rodzaju. Te różnice pomiędzy nami są niesamowicie ważne oraz wzbogacające. Wsparcie jakim siebie obdarzamy bezcenne.

Komentarze

  1. Brak czasu jest zawsze największą przeszkodą. Moim zdaniem i blog i fanpage są super – a że czasu nie ma często na regularne wpisy i bywa że zapał „siada” to oczywiste i naturalne. Nie należy tym się przejmować. Lepiej by wpisy były np co dwa-trzy dni ale fajne i ciekawe niż co dzień a na siłę.
    Proszę też nie zrażać się odpływem lajków czy tego typu rzeczami – wieloma stronami i forami zarządzałem i wiem, że to norma – tematy się wyczerpują, ludzie uważają że dowiedzieli się czego chcieli i „odpływają”. To naturalne i ani nie powinno niepokoić ani zniechęcać.

  2. Kciuki trzymam tak w ogóle bo naprawdę jest ok i na poziomie. Wpisy ciekawe a i tematy zwykle bardzo ale to bardzo istotne.

    1. dzięki 🙂 przyda się duchowe wsparcie 🙂

Dodaj komentarz