Podobało mi się… Chciałabym…

Nieumiejętne skrytykowanie czegoś lub kogoś, może bardzo obniżyć poczucie własnej wartości. Może nas zepchnąć do czarnej dziury, z której nie łatwo będzie się wydostać. Może nas zablokować na bardzo długi czas i sprawi, że zamiast wyrażać swoje zdanie będziemy siedzieć cicho. Zwłaszcza jeżeli krytykę wyrazi osoba nam bliska, na której zdaniu nam zależy lub przełożony. 

Biorąc pod uwagę fakt, że nie lubimy być oceniani, to umiejętność wyrażania krytyki jest niezwykle istotna. Wszystko ma tutaj znaczenie, jeżeli naszym celem jest udzielenie komuś wsparcia oraz wskazanie na elementy do poprawy. Znaczenie ma czas, okoliczności, miejsce, ton głosu, nasza postawa… Tylko kto o tym pamięta, jeżeli mamy komuś zakomunikować coś, co nam się nie spodobało? A już nie daj Boże, jak będzie udzielona w obecności osób trzecich… Katastrofa murowana!

Co możemy zrobić, żeby udzielić konstruktywnej krytyki? Co zrobić, żeby osoba krytykowana nie zamknęła się w sobie, tylko rozważyła poprawę? Nie jest to łatwe, ale po przećwiczeniu przynosi zdumiewające efekty.

Mnie osobiście podobają się dwie metody tzw. informacji zwrotnej.

Pierwsza z nich, której nauczyłam się dopiero niedawno na szkoleniu w naszej firmie, to metoda FUKO (Fakty, Uczucia, Konsekwencje, Oczekiwania). Jeżeli chcemy zwrócić komuś na coś uwagę zaczynamy od Faktów (Córeczko, obiecałaś, że jak będziesz chciała wrócić później do domu, dasz mi znać wcześniej. Tymczasem kolejny raz nie przychodzisz na godzinę, którą zadeklarowałaś). Następnie odwołajmy się do naszych Uczuć (denerwuje mnie to, że się spóźniasz i martwię się, że coś ci się mogło stać). Kolejnym krokiem będzie zwrócenie uwagi na Konsekwencje, jakie może ponieść osoba, którą krytykujemy (Chciałabym ci zwrócić uwagę, że jeżeli powtórzy się to kolejny raz, ograniczę ci wyjścia w weekendy). Ostatnim etapem jest wyrażenie naszych Oczekiwań (Następnym razem, jeżeli istnieje prawdopodobieństwo, że spóźnisz się do domu, poinformuj mnie o tym fakcie co najmniej pół godziny przed).

Nie jest łatwo tak zapanować nad sobą, żeby te wszystkie etapy przejść w odpowiedniej kolejności, zwłaszcza że nikt nas tego nie uczył, a zmiana nawyków trwa. Mnie samej zdarzało się nie zastanawiać nad sposobem komunikowania komuś błędów. Jedyne o co zawsze dbałam to, żeby krytyki udzielać w cztery oczy (chociaż i tu mi się zdarzały wpadki). Kiedy dziewczyny na szkoleniu pokazały nam tą metodę, to od razu mi się spodobała. Zastanawiałam się w jaki sposób ją wdrożyć (wciąż jeszcze testuję) i wpadłam ta taki o to pomysł: przed rozmową zapisuję sobie na kartce co chcę powiedzieć. Zapisuję to właśnie w takiej kolejności. Czasami się tylko dziwnie czuję mówiąc pracownikom wprost o swoich odczuciach, ale efekty są zdumiewające.

Jeżeli znajdziecie inny sposób, w jaki można ćwiczyć udzielanie informacji zwrotnej metodą FUKO koniecznie dajcie znać, bo ja na nic innego nie wpadłam.

Kolejna metoda, jaka do mnie przemówiła to Podobało mi się… Chciałabym… Metodę poznałam na kursie Design Thinking. Nie od początku wpadłam na to, że to rodzaj krytyki i dopiero doczytałam to w literaturze, ale to bardzo dobrze o tej metodzie świadczy. Polega ona na tym, że najpierw mówimy co nam się podobało, a potem przechodzimy do tego co chcielibyśmy, żeby ta osoba zrobiła (Córeczko, podobało mi się, że Twoje dzisiejsze spóźnienie to tylko pół godziny. Chciałabym, żebyś następnym razem informowała mnie wcześniej o tym, że się spóźnisz). Niezwykle istotny jest brak ‚ale’ pomiędzy zdaniami, nie wyzwala pozycji obronnej w rozmówcy.

Umówiliśmy się z mężem, że właśnie w taki sposób teraz będziemy sobie zwracać na coś uwagę. Wierzcie mi, że jak na razie brzmi to trochę sztucznie, bo nigdy w ten sposób nie rozmawialiśmy, ale na kursie to bardzo dobrze działało. Musimy po prostu przełamać lody, ale na razie to mamy z tego niezłą zabawę.

Z tych dwóch metod, gdybym miała wybierać jedną to byłoby to Podobało mi się… Chciałabym… Jest bardziej bezpośrednia i o wiele prostsza do zapamiętania.

Także moi drodzy, do dzieła! Polecam ćwiczyć z kimś, albo na kartce jak ja to robię… Ale zmianę zaczynamy od siebie. Nawet jak na początek będzie to brzmiało sztucznie, to efekty jakie możemy osiągnąć są super. A o to przecież chodzi, żeby ludzie chętniej z nami rozmawiali i nie obawiali się ‚tej złej’ krytyki 🙂

 

Komentarze

  1. FUKO to metoda optymalna chyba no i do zastosowania nie tylko jak na przykładzie w rodzinie ale i np.w pracy czy kręgu znajomych.
    Stosuję ją podświadomie być może z racji mego przygotowania zawodowego. Naturalnie bywa, że człowiek jest zmęczony, wkurzony i niestety zapomina się i nie tak jak należy sprawę załatwia ale zasadniczo FUKO to moje typowe podejście.

  2. Zaś co do ćwiczenia FUKO.. Ja po prostu pewnie z racji podświadomego stosowania tego (nawet nie wiedziałem że to się nazywa FUKO) nie zapisuję tylko, jak mam w zwyczaju, po prostu w myślach układam sobie co powiedzieć – taka rozmowa z samym sobą jakby 😉

    1. Super, ja żeby się nie pogubić to na razie muszę jednak zapisywać. Łatwiej mi poskładać myśli potem.

  3. Wydaje mi się, że wytłumaczenie komuś, czemu się o coś prosi bądź czemu uważa się coś za błąd, też jest dobrym pomysłem. Łatwiej zrozumieć i zapamiętać, nie traktując tego jako fanaberię oczekującego, która czasami powoduje od razu odrzucenie i odmowę. Mam wrażenie, że wszyscy chcemy spłycić część rozmów do komunikatów, rób to, tak nie rób; nie chcemy się tłumaczyć, bo dlaczego mielibyśmy? Tymczasem często nie rozumiemy, dlaczego jest to dla kogoś ważne lub jakie ma konsekwencje nasze działanie. Dziecko widzi tylko wkurzającego się i nadopiekuńczego rodzica, pracownik – czepialskiego szefa. Wytłumaczenie ‚dlaczego’, często pomaga, choć wielkim wyzwaniem jest robić to bez emocji…

    Kolejna rzecz – chwalmy, nie tylko krytykujmy. Znajdźmy te 5 minut, żeby z kimś porozmawiać i z odpowiednimi pauzami powiedzmy wszystko, co powinniśmy. Stworzenie wrażenia, że wszystko jest źle, bez zrozumienia dlaczego, po co i na co, jest szalenie odpychające.

    1. to prawda, że powinniśmy częściej chwalić, a to jako narodowi przychodzi nam gorzej niż krytyka i to jeszcze taka niekonstruktywna. Czasami zrozumienie intencji pomaga, ale żeby je poznać trzeba stworzyć odpowiednie warunki. Ja małymi kroczkami wprowadzam zmiany w zachowaniu i idzie do przodu 🙂

Dodaj komentarz