Od czytania do działania…

Mój regał z książkami wypełnia mnóstwo przeróżnych poradników, książek psychologicznych, biografii itp. Spora dawka wiedzy 🙂 Większość z nich przeczytałam, a część jeszcze czeka na swoją kolej. Zawierają tysiące przeróżnych porad, inspiracji i  wskazówek… Internet też jest pełen porad, jak osiągnąć sukces, jak prowadzić bloga, jak znaleźć partnera… Jak z tego gąszcza wiedzy znaleźć coś dla siebie? Jak przejść od czytania do działania?

Poradniki i książki psychologiczne czytałam odkąd pamiętam. Pierwszym z nich było – Jak znaleźć przyjaciół i zjednać sobie ludzi? – Dale Carnegie’go. Tak szczerze to nawet jej już nie pamiętam i nie bardzo wiem, czy w ogóle mi jakoś pomogła. Na stronie empiku znalazłam blisko 1500 tytułów. Szok! Każda z nich zachęca do kupienia i rozpoczęcia pracy nad słabościami, albo nad wzmocnieniem swoich atutów. Nie mówię, że są całkowicie bezwartościowe, ale warto się zastanowić, czego tak naprawdę chcemy się dowiedzieć i na tej podstawie wybrać tytuły, w które warto zainwestować.

Jak zostałam dyrektorem zarządzającym mojej firmy, wszystko mi się wydawało takie ekscytujące. Przejście ze stanowiska głównej księgowej na osobę, która o wszystkim ma decydować stanowiło nie lada wyzwanie, bo musiałam ogarnąć całą firmę a nie tylko jej kawałek. Pierwszego dnia pracy byłam tak zestresowana, że straciłam głos. Dosłownie. Mogłam mówić tylko szeptem. Razem z moim nowym szefem objechaliśmy firmy, którym mieliśmy świadczyć usługi. Teraz wydaje mi się to zrządzeniem losu, bo nie musiałam za dużo mówić więc skupiłam się na obserwowaniu. W tym, bez zbędnej skromności mogę powiedzieć, jestem niezła. Każdy ze spotkanych dyrektorów mówił o swoich oczekiwaniach i wyrażał daleko idący sprzeciw wobec nowego porządku ustalonego przez Zarząd Korporacji. Pomyślałam tylko, że nie będzie mi łatwo zbudować firmę od podstaw.

Poszłam do księgarni i zaopatrzyłam się w całą gamę tytułów… jak być dobrym leaderem? Jak osiągać cele? Jak zbudować organizację? Jak skutecznie zarządzać ludźmi? i wiele innych… Jak zaczęłam je studiować to chyba po trzeciej powiedziałam: Pieprzę to! Tak się nie da! Życie to nie książka i nie da się zastosować porad 1:1. A część z książek to właśnie obiecuje na okładkach. „Po przeczytaniu mojej książki zmienisz swoje życie o 180 stopni”. Bla, bla, bla… Zawierzyłam swojej intuicji i talentowi do słuchania ludzi (czytaj: słyszenia).

Po trzech latach, kiedy moja organizacja miała już ok 60 osób, było mi coraz trudniej ogarnąć co się dzieje. Wraz ze wzrostem zatrudnienia i rozszerzaniem się naszych usług, musiałam odpuścić niektóre rzeczy. Zacząć więcej delegować, zarządzać inaczej, mniej „rodzinnie”. Myślę, że to co mi bardzo pomogło, to był kiedyś zasłyszany cytat, że mądry manager zatrudnia ludzi mądrzejszych od siebie. Kierowałam się tą filozofią i dalej kieruję. Zwłaszcza teraz kiedy firma moja ma ponad 150 osób i bez zaufania do managerów, musiałabym nie spać. Ale to nie jedyne, co mi pomogło.

Po tylu latach doszłam do kilku wniosków na temat czytania poradników i rad w nich udzielanych.

  1. Jeżeli nie wiadomo czego się chce od życia to chociażbyśmy przeczytali wszystko co nam oferuje rynek, nic z tego nie wyniesiemy. Kilka lat temu, kiedy się zdecydowałam na spotkania z coachem chciałam nauczyć się być lepiej zorganizowaną, bo cały czas miałam wrażenie, że panuje wokół mnie chaos. Czegoś mi brakowało, ale nie umiałam nazwać co to jest. To co odkryłam, pozwala mi teraz nie sabotować samej siebie. Czasami właśnie od tego warto zacząć.
  2. Inwestowanie pieniędzy w poradniki, kiedy nie zna się samego siebie nie jest najlepszą inwestycją. Nie da się przełożyć całej tej wiedzy na swoje życie, bo pamiętajmy, że osoba pisząca ten poradnik miała zapewne inną perspektywę niż nasza, a już napewno inne doświadczenia. Często dzieje się tak, że próbujemy zastosować rady, ale po kilku daniach, albo co najwyżej tygodniach niewiele z tego pamiętamy i wracamy do punktu wyjścia z większą frustracją.
  3. Jeżeli już czytamy poradniki to starajmy się robić to uważnie. Dla mnie to oznacza, robienie notatek, zakreślanie, zastanowienie się, jak to co jest napisane ma się do mojej osoby lub sytuacji w jakiej się znajduję. Kiedyś moje książki były czyściutkie i zadbane, teraz wiele w nich gryzmołów 🙂
  4. Sprawdźmy autora i jaki jest jego dorobek w temacie, o którym pisze. Mnie najlepiej pasują książki, które są oparte na prawdziwym doświadczeniu. Wtedy, nawet jeżeli nie znajdę nic dla siebie, to przynajmniej będę miała poczucie, że nie zmarnowałam swoich pieniędzy. Będę miała poczucie, że nikt mi nie chce sprzedać ściemy.
  5. Od czytania do działania jest czasami długa droga i warto zastanowić się dlaczego tak się dzieje, że mimo iż wiedzy teoretycznej nam przybywa, to nic z tego nie wprowadzamy w czyn. Ja podczas moich sesji coachingowych odkryłam, że bałam się zaangażowania, po prostu nie chciałam się rozczarować gdyby mi nie wyszło. A tak, miałam świetne usprawiedliwienie jeżeli mi coś nie wypaliło. Teraz kiedy już wiem jestem o wiele bardziej zaangażowana we wszystko co robię
  6. Nie obawiajmy się zadawania pytań. Dochodząc sami do prawdy marnujemy dużo czasu, który możemy poświęcić na działanie, testowanie rozwiązań czy opracowanie i wdrażanie swojego planu.
  7. Zaufajmy sobie i tego co nam podpowiada nasze ciało. Rozum jest w stanie wszystko przebić na logiczne argumenty, ale ciała nie oszukamy. Więc jeżeli się spinamy w jakichś sytuacjach, zastanówmy się czemu tak się dzieje. Każdy z nas ma takie obawy. Mniejsze lub większe, ale są. Odkrycie tego co nas stresuje jest najlepszą drogą do rozwiązania problemu.

Nie traktujmy zatem poradników i tego co tam jest zapisane jako prawdy absolutnej, ale raczej jako inspiracje. Miejmy na uwadze, że odniesienie porad do swojej rzeczywistości jest czasami trudne, ale nie jest niemożliwe. W końcu część z tych książek jest pisana przez ludzi, którzy sami przeszli przez drogę, którą opisują. Takie historie warto poznać.

Jeżeli się zatrzymujemy na drodze do osiągnięcia naszego celu, zadajmy sobie pytanie – co takiego się zadziało? Czemu zwątpiliśmy? O co chodzi z tym naszym celem? Dlaczego już nas nie ekscytuje?

 

Komentarze

  1. Ale jest tutaj ciekawie! Podoba mi się bardzo wygląd, taki inny 🙂 Pozdrawiam

  2. Każdy mądry poradnik jak tu słusznie zauważono jest teorią. Zbiorem porad wypracowanych w określonych, często idealnych sytuacjach. Praktyka ma to do siebie, że zaskakuje, nie można ująć jej w sztywne reguły – choć zawsze są, co zrozumiałe, takie pokusy. Czytać trzeba – ale rzeczywiście dokonywać selekcji materiału i nie wierzyć w cudowne, magiczne metody. Teoria jest ważna ale nie ma szans na sukces gdy będzie oderwana od praktyki.

Dodaj komentarz