Mój dług – 7 tyś. zł

tyle zaległego kieszonkowego wyliczył mi ostatnio mój siedmioletni syn – materialista. Kompletnie mnie zatkało, a na moje pytanie jak to wyliczył z rozbrajającym uśmiechem powiedział, że na kalkulatorze.

Starałam się dopytać w jaki sposób doszedł do takiej kwoty, ale nie spodziewałam się odpowiedzi, którą usłyszałam. Podobno jesteśmy mu winni kieszonkowe za lata kiedy go nie dostawał czyli odkąd tylko pamięta – od drugiego roku życia. Cholera jasna, jakaś masakra.

Zdecydowaliśmy z partnerem, że będzie dostawał kieszonkowe od kiedy poszedł do szkoły czyli drugi rok. Dostaje 15 zł tygodniowo i ma je na swoje drobne wydatki. Nie muszę chyba dodawać, że prawie nic nie wydaje i jak zapomni zabrać wody do szkoły to jej sobie nie kupi tylko korzysta z darmowej.

Odkąd pamiętam jest zorientowany na pieniądze i przelicza dosłownie, co więcej często nas dopytuje jak je może zarobić. Kiedyś pamiętam jak odwiedzaliśmy babcię w szpitalu to przeszedł kilka sal z chorymi, zaśpiewał piosenkę i zebrał prawie 80 zł. Jest gotowy zrobić wiele, jak tylko mu ktoś zapłaci.

Mamy w domu sporo dylematów z tym związanych, bo chciałabym, żeby mój syn nauczył się szanować pieniądze, ale żeby ich nie traktował jako najważniejszy element życia. Zastanawiałam się skąd mu się to bierze, ponieważ w domu temat pieniędzy poruszany jest w sposób wyważony. Natknęłam się kiedyś na fajny arytkuł, ale mi gdzieś przepadł. Więc jeśli macie coś fajnego to podeślijcie, chętnie przeczytam.

Dodaj komentarz