Miłość! Czas! Śmierć!

Te trzy słowa łączą wszystkich ludzi. Czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, tak po prostu jest. Miłość – każdy z nas jej pragnie i nie wyobrażamy sobie życia bez miłości. Czas – mamy go albo za mało, albo za dużo gdy na coś czekamy z niecierpliwością. Jednak jest on ograniczony Śmiercią. Wiemy, że jest nieunikniona i wyrzucamy ją z naszej głowy, jednak Ona jest i najczęściej udajemy, że nas nie dotyczy.

Bronnie Ware, która jest australijską pielęgniarką przez lata opiekując się ludźmi, którzy wiedzieli, że ich życie się wkrótce zakończy zadawała im pytanie – czego najbardziej żałują w swoim życiu?

Najczęściej padające odpowiedzi to:

  1. żałuję, że brakło odwagi, żeby żyć tak jak chciałam
  2. żałuję, że pracowałam tak ciężko
  3. żałuję, że nie miałam odwagi wyrażać swych uczuć
  4. żałuję, że miałam zbyt mało czasu dla przyjaciół
  5. żałuję, że nie pozwoliłam sobie być szczęśliwa

Niby to wszystko wiemy, ale przecież jeszcze mamy tyle czasu, tyle lat przed nami… Otóż nie, nie mamy go tyle, ile byśmy chcieli. W zasadzie nawet nie wiemy ile go mamy. Często żyjemy tak, jak oczekują tego inni. Zgadzamy się na robienie rzeczy, które są w sprzeczności z naszymi wartościami, bo nie chcemy nikogo urazić. Nie mamy odwagi powiedzieć, że się na coś nie zgadzamy, a potem żałujemy i zrywamy znajomości, związki bo tak jest łatwiej. Przecież mamy jeszcze czas!

Tracimy mnóstwo czasu i energii na relacje, które nie wnoszą niczego dobrego do naszego życia, zamiast skupić się tylko na tych wartościowych i je pielęgnować pieczołowicie. Tolerujemy chamstwo, niesprawiedliwość, bo nam się wydaje, że ktoś wie lepiej co jest dla nas dobre. Doprowadzamy się do depresji, załamania, bo ulegamy innym w sprawach dla nas fundamentalnych. Co za piekło!

Ja też nie byłam wyjątkiem w tym zakresie i ogarnięcie się zajęło mi 38 lat (licząc od urodzenia), ale tak naprawdę to jakieś 15 lat takiego świadomego życia. a w tym 5 lat wprowadzania zmian. Wygodnie było zwalać odpowiedzialność na rodziców, na los i wszystko co mi przyszło do głowy, ale tak naprawdę to uświadomiłam sobie, że ode mnie zależy jak ja to życie przeżyję i zwalanie odpowiedzialności do niczego dobrego mnie nie doprowadzi.

Miałam dzisiaj ciekawą rozmowę ze znajomym z kursu coachingowego na temat projektu, który chcę wprowadzić w życie. Teraz, kiedy o tym myślę, to przypominam sobie rozmowy ze znajomymi, którzy żyją oczekiwaniami innych wobec siebie. Koleżanka, która chce mieć dziecko zapytana dlaczego chce zajść w ciążę z facetem, z którym ma wiecznie jakiś problem – „Jestem już w odpowiednim wieku i powinnam mieć dziecko”. Koleżanka, która godzi się na poniżanie przez swojego partnera – „Nie chcę być sama”. Znajomy, który kupuje większe mieszkanie mimo, że go na to nie stać – „Urodzi mi się drugie dziecko to potrzebny jest dodatkowy pokój”. Znajomy, który wyrabia sporo nadgodzin w pracy – „Nie mam nic lepszego do zrobienia”.

Mogłabym podać jeszcze wiele takich przykładów, ale kiedy tak sobie przypominam moje rozmowy z ludźmi to utwierdzam się w przekonaniu, jak ważne jest poznanie siebie. Swoich mocnych i słabych stron, swoich marzeń, swoich wartości, ambicji i oczekiwać względem innych. Nieustannie zadawać sobie pytanie – dlaczego? „Zdefiniowanie własnego DLACZEGO nie jest jedynym sposobem na odniesienie sukcesu, ale jest jedynym sposobem na sukces długotrwały” – napisał w swojej książce Simon Sinek.

Nie trzeba do tego głębokiej psychoanalizy, ale uczciwej odpowiedzi samemu sobie. To nie żadna fanaberia, kiedy powtarza się, że szczęście można dawać tylko wtedy, kiedy samemu się jest szczęśliwym.

Paulo Coelho w swojej książce Weronika postanawia umrzeć napisał – Mamy prawo popełniać w życiu wiele błędów. Oprócz jednego: tego, który niszczy nas samych.

Nie popełnijmy więc w naszym życiu błędu zaniechania poznania siebie. Traktujmy się z największą miłością. Poświęćmy na to czas, aby żadna z tych pięciu odpowiedzi nie była nasza w chwili śmierci.

 

Dodaj komentarz