Krytyka… Jak sobie z nią radzić?

Często nie podejmujemy działania ponieważ boimy się krytyki. Tego, że nasz pomysł może się nie spodobać, że wyjdziemy na głupców albo niedouczonych i wielu, wielu innych rzeczy, które jesteśmy w stanie wymyślić w naszej głowie. A takich negatywnych scenariuszy pojawia nam się zazwyczaj więcej niż tych pozytywnych. Jak zatem można sobie radzić z krytyką? czy istnieje magiczny sposób?

Krytyka jest nieodłącznym elementem kreatywnego myślenia. Mamy pomysł i często nawet nie wypowiadamy go na głos ponieważ boimy się, że nie spodoba się najbliższemu otoczeniu, szefowi, współpracownikom. Często nas to blokuje i tkwimy w schematach, która nam nie służą. Ale przecież zawsze znajdzie się ktoś, komu nasz pomysł się nie spodoba. To tak samo dlaczego jedni wolą pić kawę z mlekiem a inni czarną. Nasze preferencje się różnią i bardzo dobrze, że tak jest. Byłoby nudno, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami 🙂 prawda?

Na początek przyjrzyjmy się naszemu otoczeniu. Czy spędzamy czas wśród ludzi, którzy nas wspierają, przy których swobodnie możemy się wypowiadać. Czy jesteśmy w stanie odczytać intencje najbliższych? Ja na początku mojego związku miałam z tym problem, ponieważ mój partner jest człowiekiem twardo stąpającym po ziemi i każda zmiana planów wywołuje w nim lęk a ja należę do bardzo kreatywnych osób i jeżeli mi coś nie wychodzi to natychmiast wymyślam inne rozwiązanie. Czasami tych pomysłów jest tyle, że nie jestem w stanie wszystkich wdrożyć i kiedy je komunikowałam to spotykałam się z komentarzami, które brałam za ironiczne czy wręcz szydercze. Jak się okazało niesłusznie, bo po szczerej rozmowie okazało się, że to jest reakcja na nieznane i nowe. Taka forma obronna osób, które nie lubią zmian.

Krytyka, która pochodzi od osób nam najbliższych, albo takich od których wiele zależy np. szef, bardziej nas boli i kiepsko ją znosimy. Obniża to nasze poczucie wartości i powoduje tworzenie się blokad, które przeszkadzają nam w generowaniu nowych pomysłów i rozwiązań.

Jest kilka sprawdzonych sposobów, które pozwalają nam sobie radzić z każdym rodzajem krytyki:

  1. Wysłuchaj krytyki do samego końca – po pierwsze, żeby mieć to z głowy, a po drugie żeby mieć pewność, że to wszystko co ktoś ma do powiedzenia. Słuchaj z otwartym umysłem, chociaż to nie będzie łatwe to postaraj się i włóż w to swoją energię. Z pewnością przyniesie ci to spore korzyści.
  2. Zanotuj wszystko co cię dotknęło – słowa, sformułowania, emocje, które się pojawiły. Wszystko to co ci się nie spodobało. Ważną rzeczą jest zanotowanie, a nie tylko pomyślenie o tym.
  3. Następnie zanotuj to co może być dla Ciebie użyteczne, coś co może ci się przysłużyć, żeby pomysł dopracować lub przeformułować.
  4. Przypomnij sobie coś, co dobrego usłyszałeś ostatnio na swój temat – pochwałę, komplement, każde dobre słowo. Trzeba sobie czasami dosładzać życie i nie powinniśmy o tym zapominać.
  5. Pamiętaj, że popełniane błędy są nieodłącznym elementem naszego rozwoju. Może pierwszy pomysł jest do kitu, ale z niego może się urodzić coś jeszcze lepszego.
  6. Spróbuj sobie odpowiedzieć na pytania: czemu mnie to tak dotknęło? Dlaczego zależy mi na pozytywnej opinii właśnie tej osoby?
  7. Możesz napisać list do swojego krytyka i wywalić w nim wszystko to co ci nie pasuje. Spal go potem, żeby się uwolnić od tych emocji.
  8. Gniew, który się pojawia jeżeli jesteśmy krytykowani postarajmy się przekłuć na działanie, najlepiej stwórzmy nowy plan, pomysł czy dzieło. Największym błędem jest tłumienie gniewu.

Ja też spotykam się z krytyką, codziennie. Czasami jest to wyraz zazdrości, czasami tylko po to, żeby przelać na mnie frustrację, a czasami krytyka wnosi w moje życie wiele dobrego. A jeszcze kilka lat temu byłam bardzo wrażliwa na każdą krytykę traktowałam jako atak na swoją osobę. Przechodzenie prze kolejne etapy, które opisałam powyżej pomogło mi nauczyć się sobie z nią radzić. Działa! A ja jestem spokojniejsza i wyciągam z krytyki to co mi służy i pomaga się rozwijać.

 

Komentarze

  1. Konstruktywna krytyka to zawsze coś dobrego, o ile potrafimy ją zaakceptować i z niej czerpać. Dobrze napisane 🙂
    Pozdrawiam!

  2. To ja mam odwrotnie niż większość. Nie boję się podejmować wyzwań, bo ktoś mnie potem skrytykuje. Ale ponieważ przywykłam do sukcesów, nie bardzo umiem przejść do porządku dziennego nad tym, kiedy ktoś chociaż odrobinę podważa moje zdanie lub niepochlebnie się wyraża na temat tego, co zrobiłam. Ale pracuje nad tym.

  3. Mnie najbardziej dotyka, kiedy wiem, że pomysł jest dobry (z przeświadczenia lub czyjejś opinii), a muszę z niego zrezygnować ze względu na nieprzychylność osoby decyzyjnej… Raz, że wywołuje ten rodzaj wkurzenia, który trudno przekuć w coś pożytecznego (bo przecież już stworzyłam pożyteczne!), a dwa, że popycha do stawiania sobie pytań, czy na pewno jestem dobra w tym, co robię. I nie ma to nic wspólnego z obiektywnym ocenianiem swojego działania, niestety.

  4. Krytyke często gęsto nam ciężko przyjąć, ale taka która coś wnosi do naszego życia jest wiele warta

Dodaj komentarz