Kiedy tracisz pracę…

Ostatnio w otoczeniu mojego miejsca pracy, w tzw. Mordorze bardzo dużo ludzi odchodzi z pracy. Albo sami podejmują taką decyzję, albo firma im dziękuje za współpracę. Ta pierwsza grupa zazwyczaj odchodzi w nowe miejsce szukać nowych wyzwań lub zwyczajnie zaproponowano im lepsze wynagrodzenie. Ta druga grupa, zwolnionych, jest w szoku z całą gamą emocji… od agresji po rozczarowanie. Jak sobie z tym poradzić?

Zwolnienie z pracy znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej stresujących sytuacji w życiu. Nic dziwnego, przecież każdy z nas ma jakieś zobowiązania, kredyty, rodzinę na utrzymaniu. Wynagrodzenie, które otrzymujemy zapewnia nam określony poziom życia, ale przecież nie pracujemy tylko dla pieniędzy, są również nasi współpracownicy, realizowanie własnych ambicji, możliwość rozwijania własnych kompetencji. Nic dziwnego, że otrzymując wypowiedzenie przeżywamy swego rodzaju szok. Z całej listy emocji najczęściej pojawiają się:

  1. niedowierzanie – dlaczego nie zwolnili Kowalskiego tylko mnie, jestem o wiele lepsza
  2. sprzeciw – nie zgadzam się z tym, będę walczyć i może zmienią zdanie
  3. złość a nawet wściekłość – co ja powiem w domu, przyjaciołom, co za świnie , wyciągnęli ze mnie co najlepsze i wyrzucają na bruk
  4. jestem nic nie warta – skoro to mnie zwalniają to muszę być do niczego
  5. rozczarowanie – włożyłam tyle pracy i serca w tą firmę, po co?
  6. euforia – to i tak była gówniana firma
  7. i wiele innych emocji

Pozwólmy sobie na przeżycie ich wszystkich, bo tylko wtedy będziemy mogli ruszyć z miejsca. Nie zamykajmy się w sobie, ani nie spychajmy tego co przeżywamy w zakamarki naszego umysłu, bo emocje muszą znaleźć ujście. Jeżeli tego potrzebujemy to wypijmy butelkę wina (choć to nie jest dobry sposób), pogadajmy z zaufaną osobą, wykrzyczmy się, niech się łzy leją strumieniami… wszystko co pozwoli nam się oczyścić i spojrzeć na naszą sytuację z dystansem.

Kiedy rozmawiałam z kilkoma osobami, które w ostatnim czasie dostały wypowiedzenie to pierwszym pytaniem jakie się pojawia to: dlaczego Ja? Powodów mogą być setki, ale jest mało prawdopodobne, że dowiemy się o co tak naprawdę poszło ponieważ mało kto odważy się na szczerą rozmowę z obawy, że możemy to wykorzystać, np. w sądzie. Taką szczerą rozmowę warto jednak przeprowadzić ze sobą. Dlaczego? Ponieważ tylko my sami wiemy na co nas stać i co możemy zrobić.

Straciliśmy pracę i co dalej? Część moich rozmówców nie ma w ogóle pomysłu na siebie i nie wie co dalej. Nie wie jakiej pracy szuka, nie wie jak wykorzystać swoje dobre strony, a już przede wszystkim nie chce iść na niższe stanowisko niż to, które dotychczas zajmowali.

Spróbujmy podejść do tematu kreatywnie 🙂 Może fakt, że ktoś nam zamknął drzwi spowoduje, że gdzieś otworzy się okno 🙂 Może właśnie jest jest to najlepsza okazja, żeby zacząć coś, o czym myślimy od dawna, ale nie mieliśmy odwagi zacząć. A może to nie była firma dla nas, bo szef beznadziejny albo wartości firmy nie były spójne z naszymi. Wiem, że nie jest to łatwe, ale co innego nam pozostaje? Zamartwianie się nie posunie nas do przodu ani o milimetr. Co więcej ograniczy naszą zdolność postrzegania możliwości, które wokół nas są.

Co możemy zrobić? Jednym ze sposobów jest następujące ćwiczenie. Weźmy kartkę papieru i podzielmy ją na cztery części. począwszy od lewego górnego rogu, a kończąc na prawym dolnym rogu napiszmy:

Co mam i chcę / Co mam i nie chcę

Czego nie mam i chcę / Czego nie mam i nie chcę

Ćwiczenie to pozwoli nam uporządkować sobie myśli i określić jakiej pracy powinniśmy szukać, żeby dała nam satysfakcję.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedną bardzo ważna, aczkolwiek często lekceważoną rzecz. Mimo, iż każdy z nas nie planuje bycia zwolnionym warto zadbać o kilka bardzo ważnych kwestii. Przede wszystkim:

  1. dbajmy o nasze pasje – mogą stać się dla nas źródłem inspiracji lub dać nam otuchę w trudnych chwilach. Czasami mogą stać się źródłem dochodu 🙂
  2. dbajmy o relacje – często poświęcając się pracy w korporacji nie mamy czasu na budowanie relacji, a one mogą być dla nas bardzo dużym wsparciem
  3. dbajmy o nasz wizerunek w aktualnym miejscu pracy – nigdy nie wiadomo gdzie i w jakich okolicznościach się spotkamy, a zawsze lepiej kiedy ktoś może wystawić nam pozytywne referencje
  4. uczmy się jak najwięcej – nawet umiejętności pozornie nieprzydatnych na obecnym stanowisku. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co nam się może przydać i kiedy

Niektórzy twierdzą, że każdy choć raz powinien być zwolniony z pracy. Nie mam zdania na ten temat, ale coś w tym jest . Czasami taka lekcja pokory może nam przynieść wiele dobrego w dłuższej perspektywie. I na potwierdzenie tego faktu mogę przytoczyć sytuację z mojego doświadczenia. Kilka lat temu musiałam podjąć trudną decyzję o rozstaniu się z jednym z moich managerów. Trudną ponieważ był jedynym żywicielem rodziny i jedno z jego dzieci było chore. Jako manager nie spełniał wymagań, jakie mu stawiałam. Podczas rozmowy dałam mu czas na przemyślenie, zaproponowałam coacha, żeby łatwiej mógł sobie poradzić z zaistniałą sytuacją. Co zrobił? Uciekł na zwolnienie, co zapewne dało mu więcej czasu na poukładanie sobie wszystkiego. Jednak kiedy spotkałam go po kilkunastu miesiącach to mi podziękował, bo inaczej nie ruszyłby z miejsca.

Sama też podjęłam bardzo ważne dla mnie decyzje, ale o tym innym razem 🙂

 

Komentarze

  1. „Zamartwianie się nie posunie nas do przodu ani o milimetr. Co więcej ograniczy naszą zdolność postrzegania możliwości, które wokół nas są.” – w punkt! 😉 Odpowiednie podejście i może się właśnie okazać, że dzięki temu zaczniemy np. uczyć się czegoś nowego o czym dawno myślimy, ale nie mamy czasu, odwagi, chęci by to zacząć. Wiadomo, że na początku nie jest łatwo, ale po otrząśnięciu się z szoku 😉 warto odpowiednio podejść do całej sytuacji. Nie traktować tego jako porażki, ale jako szansę.

  2. Utrata pracy jest bardzo przykra. Trzeba mieć mocne nerwy i być kreatywnym, by sobie w tej sytuacji poradzić.

  3. Butelka wina może „pomóc” pod warunkiem, że wypijemy ją w fajnym towarzystwie 😉 a tak poważniej trochę to…. ciekawy tekst… ja sama na początku zostałam zwolniona, bo przez dłuższą chorobę, wyszło że jestem niewygodnym pionkiem. Teraz z moim zdrowiem jest lepiej, a przede mną otworzyło się okno 😉 Skończyłam już z robieniem czegoś na siłę, robię to co chcę, to co lubię itp. Czasem coś jest po coś i nie wolno zamykać się na nowe – bo przeważnie, bywa ciekawiej niż przypuszczamy 😉

  4. Najgorsze to to „dlaczego ja”. Z tego rodzi się zwątpienie, brak wiary w siebie, załamanie – i tym samym marazm, problem z szukaniem nowej pracy i znowu zwątpienie, brak wiary w siebie itd. Takie błędne koło.
    Z tym moim zdaniem przede wszystkim trzeba się uporać – samemu lub z czyjąś pomocą. Bo z tego biorą początek potężne problemy które utratę pracy zamienić mogą w życiową klęskę…

  5. Jeszcze nigdy nie zostałam zwolniona z pracy. Odchodziłam zawsze, gdy uznawałam, że nic z tego więcej nie będzie, gdzie czułam, że pora na kolejny, ważniejszy krok. Jestem pewna, że ta gama uczuć jeszcze przede mną 🙂

Dodaj komentarz