Ja jestem ok, Ty jesteś ok!

O co chodzi z tym tytułem. Przecież wiadomo, że Ja jestem OK! Ty też jesteś OK! W sumie zawsze wiedziałam, że taki sposób myślenia jest dobry! Przynosi najwięcej korzyści. Ale czy na pewno w praktyce tak to wygląda? Czy jest to łatwe do zastosowania w codziennej komunikacji?

Jeżeli miałabym podsumować ukończony kurs coachingowy jednym zdaniem, to pomijając wszystkie techniki, których się nauczyłam, to właśnie z taką postawą wyszłam – JA jestem OK i TY jesteś OK!

O co chodzi? Krótkim słowem wstępu powiem, że chodzi o postawę życiową, jedną z czterech:

  1. Ja jestem OK – Ty jesteś OK (postawa ta pokazuje, że potrafię obiektywnie spojrzeć na siebie i innych, jest nastawiona na współpracę)
  2. Ja jestem OK – Ty nie jesteś OK (w tej postawie dominuje poczucie wyższości nad innymi, skupienie na szukaniu błędów i ich wytykaniu)
  3. Ja nie jestem OK – Ty jesteś OK (tutaj mamy do czynienia z niskim poczuciem własnej wartości, brakiem wiary we własne możliwości)
  4. Ja nie jestem OK – Ty nie jesteś OK (jest już bardzo źle, beznadzieja jest tak wielka, że zastanowiłabym się czy nie iść na terapię)

Długi czas byłam w postawie drugiej – występowanie z pozycji osoby kierującej organizacją, niejako wymusiło na mnie określone zachowania. Jedyną różnicę jaką widzę, to w tym, że nie wypominałam błędów, bo dla mnie to była strata czasu i demotywacja innych, ale te błędy w głowie miałam i wszystko chciałam naprawiać. Ludzi również. Czasem z ich przyzwoleniem, a czasem trochę na siłę. Nie zastanawiałam się nad tym jakoś specjalnie, bo wszystko funkcjonowało dobrze. Tak mi się wydawało do momentu, kiedy usłyszałam o tych postawach. W sumie to nie miałam pojęcia o tym, że może być inaczej, a i też specjalnie nie chciałam inaczej.

Na kursie było to często powtarzane i określone jako prawidłowa postawa coacha. Przed każdą sesją ćwiczeniową sobie to przypominałam i pomagało mi to być uważną na klienta. W sumie, to w roli coacha jest to dla mnie naturalna postawa i nie wymaga większych poświęceń.

Wracając jednak do pracy, nie wiedzieć czemu gdzieś tam to sobie uciekało w siną dal… Przykleiłam sobie więc kartkę na monitorze – JA jestem OK i TY jesteś OK. Patrzyłam na nią za każdym razem, jak przychodził do mnie pracownik. Niektórzy się śmiali tych farmazonów, ale mnie to pozwalało utrwalać sobie tą postawę w głowie. Zaczęło działać i po jakimś czasie nie potrzebowałam już karteczki 🙂 tadam… Udało się!

Takim przełomowym momentem był dla mnie czas zamknięcia roku i tłumaczenie się z wyników, jakie osiągnęła moja firma. Kiedy dostałam maila od szefa, że generalnie wszystko jest ok, ale z jednym wyjątkiem – w ostatnich dwóch miesiącach roku odeszło od nas dziesięć osób i chciałby wiedzieć co takiego się stało, bo jest to 10% pracowników i to w tak krótkim czasie. Napisał jeszcze, że moja firma zawsze była stawiana za wzór na świecie, a teraz nie będzie to już możliwe. ‚No żesz cholera jasna’ – sobie pomyślałam – ‚Jak on śmie coś takiego mówić nie znając sytuacji, nie będąc na miejscu, nie pracując z nami na co dzień.’ Odebrałam ten przytyk bardzo osobiście, bo faktycznie stabilny zespół był moją dumą i zawsze się tym chwaliłam. Jak już powiesiłam wszystkie psy na nim i trochę nerwy mi opadły, przypomniałam sobie o tej postawie i zobaczyłam sytuację z innej perspektywy. Przecież mój szef nie jest z nami codziennie i faktycznie nie zna kontekstu sytuacji, a w excelu tak właśnie to wygląda – odeszło nam 10 osób w tych dwóch miesiącach. Obie nasze perspektywy były prawidłowe, chociaż tak różne. Z takim założeniem przeprowadziłam z nim rozmowę i wyjaśniłam mu jakie są powody tej sytuacji i pokazałam mu, że jestem tego świadoma i wiem z czego to wynika. Rozmowa przebiegła bardzo dobrze, a ja mam poczucie, że obydwoje jesteśmy zadowoleni.

Zawsze są dwie perspektywy i obydwie najprawdopodobniej są prawidłowe. W zależności jaką postawę mamy, to albo dość szybko znajdziemy płaszczyznę porozumienia, albo będziemy się frustrować szukając wyjścia z sytuacji, albo nigdy go nie osiągniemy. Wybór należy do nas i w zależności jaką postawę mamy, będzie kosztował nas więcej lub mniej wysiłku. Zastanawiając się czy warto podjąć ten trud, aby nasza postawa była JA jestem OK i TY jesteś OK, odpowiedzmy sobie na pytanie ‚Jak bardzo zależy mi na porozumieniu z innymi?’

Komentarze

  1. Doskonałe!
    Dało mi dużo myślenia…

    1. Cieszę się bardzo 🙂

  2. Eh… Staram się zawsze jak mogę by stosować zasadę „Ja jestem OK – Ty jesteś OK” 🙂
    Bywa jednak, że nie do końca mi się udaje – dzień gorszy, pogoda taka sobie, coś mnie męczy itd itp. Ale zawsze, naprawdę zawsze staję na głowie by w tej drugiej osobie widzieć partnera do rozmowy, pracy, funkcjonowania…
    Tom 🙂

    1. Nie jest to łatwe, to prawda. Wymaga sporo dyscypliny i pokory. Najważniejsze jednak, jeżeli udaje nam się ‚złapać’ ten moment, kiedy myślimy Ja jestem OK, Ty nie jesteś OK.

Dodaj komentarz