Dlaczego tak łatwo oceniamy innych?

Ale ona dzisiaj kiepsko wygląda? Pewnie znowu całą noc balowała! Słyszałeś co on powiedział? Jak tak można!!! Jak ona mogła tak postąpić? Ja bym tak nie zrobiła! Z własnymi dziećmi sobie nie radzi! I wiele, wiele innych… Ocenianie innych jest dla nas codziennością, robimy to z taką łatwością, że nawet nam do głowy nie przyjdzie, jak wielką krzywdę komuś możemy wyrządzić.

Nie raz mi się zdarzyło oceniać innych i czasami moje oceny wcale nie były przyjemne. Bywało, że się nawet nie zastanawiałam specjalnie nad tym co mówię. Ostatnio nawet nie zostawiłam suchej nitki na kobiecie, która jest w Zarządzie mojej korporacji. No pech chciał, że się babie nie spodobała moja odpowiedź, a załączyła na kopii maila same korporacyjne szychy. Teraz się mści i to tak prymitywnie, że szlag mnie trafia. W hierarchii jest wyżej niż ja i niewiele mogę z tym zrobić. Baba wywołała we mnie takie emocje, że musiałam to z siebie wyrzucić, tym bardziej, że absolutnie się nie zgadzam z tym co robi. Epitety, jakie rzucałam pod jej adresem chyba nie nadają się do powtórzenia, bo teraz trochę mi wstyd. Tak sobie myślę, że takie są uroki pracy w korporacji zwłaszcza jeżeli ma się nad sobą osoby, które mają za bardzo rozbuchane ego.

Dlaczego oceniamy innych? Otóż odpowiedź na to pytanie jest prosta. Szybko sobie podnosimy poczucie własnej wartości. Jest to sposób na polepszenie sobie samopoczucia, ale tylko na krótką metę. Jak byśmy tak posłuchali siebie z boku, to co byśmy usłyszeli: ja jestem ok, ale ty, on, ona nie są ok. Stawiamy się wyżej w tej relacji i tym samym zamykamy sobie drogę do porozumienia.

Kiedyś usłyszałam, że osoba, która działa na nas jak płachta na byka, tak naprawdę pokazuje nam nasze wady. Najczęściej te, których nie chcemy widzieć. Niejako jest lustrem nas samych. Od tamtej pory, kiedy ktoś mnie wkurza, ale to tak, że popadam w taki przesadny ton, staram się sobie zadawać pytanie: hej, co to o mnie mówi? co ktoś próbuje mi pokazać swoim zachowaniem? Nie zawsze te odpowiedzi przychodzą natychmiast, bo tak naprawdę pierwsze do głowy przychodzi wyparcie. Ale co, ja tak mam? Niemożliwe! Potem po przemyśleniach jednak się okazuje, że jest coś co mi się w sobie nie podoba. Tak samo jak w tej sytuacji, którą opisałam na początku. Po przemyśleniu doszłam do wniosku, że sama czasami się tak zachowuję i ciężko mi się przyznać do tego, że lubię kiedy jest po mojemu, że próbuję udowodnić że to ja mam rację.

Kiedy tak się przyjrzymy samemu sobie to okazuje się, że my oceniamy, ale nie jesteśmy w stanie zaakceptować sytuacji, kiedy to ktoś nas ocenia. Wtedy czujemy się zranieni. A wystarczy zauważyć i przyjąć do wiadomości, że każdy z nas ma inny system wartości, w swoim życiu może kierować się innymi niż nasze zasadami. To że są inne nie oznacza, że są lepsze lub gorsze. Po prostu są inne niż nasze. No bo w zasadzie kto nam dał prawo do oceny innych? Sami sobie to prawo ustanowiliśmy.

Czasami na facebooku pojawiają się komentarze takie jak np. dzisiaj pod opublikowanym cytatem: że jest głupi i bez racjonalności. Rozpoczynając przygodę z blogiem, zdawałam sobie sprawę, że nie wszyscy będą mili i nie każdemu będzie się podobać moja pisanina, ale nieustannie zadziwia mnie fakt, że ludzie poświęcają tyle swojej energii i czasu na negatywną ocenę innych. No bo zostawiając komentarz trzeba poświęcić trochę i energii i czasu. Żeby to jeszcze było konstruktywne to bym się ucieszyła, ale niestety nie było. Czy wniosło to coś ciekawego do posta? Nie! Czy mnie zdenerwowało? W sumie też nie!

Na moim własnym przykładzie wiem jak trudne jest pozbycie się nawyku oceniania innych. Ale spojrzenie na drugiego człowieka ze zrozumieniem i sercem sprawia, że czuję się spokojna. Sprawia, że moje życie staje się lepsze, bo już nie poświęcam tyle swojej energii na złe emocje.

Na koniec chciałabym Was zostawić z refleksją. Kiedy spotykacie osobę, która Was denerwuje i zaczynacie ją oceniać, spróbujcie sobie odpowiedzieć na pytanie: Co ta osoba chce mi powiedzieć? Co takiego jest we mnie, że jej zachowanie tak na mnie działa? Może odpowiedź jaką usłyszycie Wam się nie spodoba, tak jak mnie czasami nie podobają się moje odpowiedzi, ale warto się nad tym chwilę zastanowić.

 

 

Komentarze

  1. Też się ostatnio nad tym zastanawiałam i faktycznie odpowiedzią jest chęć dowartościowania siebie, ale … i tak to trochę przerażające. Myślę, że nie da się uniknąć pierwszych myśli, oceniania kogoś po wyglądzie itd., ale trzeba pracować nad tym, żeby jakoś to kontrolować. Jak widzi się w Internecie jakieś opowiadania, np. typu dziewczyna zdradziła faceta, a pod tym zaraz wysyp komentarzy z wyzwiskami na nią i jak tak można, to zastanawiam się, w jakiej wielkiej hipokryzji wszyscy żyjemy, bo skoro wszyscy są chętni na takie komentarze, kto popełnia te wszystkie straszne rzeczy z serii och-jak-tak-można?

    1. Mine to chodzi po głowie od dłuższego czasu, stąd też ten post. Hipokryzja jest czasami przerażająca, ale wierzę, że aby coś zmienić trzeba zacząć od siebie. Myśli oceniające się pojawiają i chyba niemożliwe, żeby je wyeliminować, ale pytanie jakie mi się nasuwa to co z tymi myślami robimy? Jeżeli pozwalamy im żyć swoim życiem to zatruwają nasze życie i zżerają energię, którą można skierować na coś innego. Chyba kluczem do sukcesu jest ‚złapanie’ się na takim myśleniu i nie pozwolenie na to, żeby dać się wciągnąć. Odkąd zaczęłam w ten sposób funkcjonować czuję się o wiele lepiej, ale niestety zdarza mi się oceniać ludzi. Na szczęście coraz mniej…

Dodaj komentarz