Czy masz w sobie dziecko?

Mama, ale śnieguje jak crazy 🙂 tak mi się jakoś przypomniał tekst mojego syna. Miał chyba 3 latka jak to powiedział, ale ten zwrot został z nami do dzisiaj i zawsze jak za oknem pada śnieg to go sobie przypominamy. Jak myślicie, czy warto pielęgnować w sobie dziecko?

W sierpniu byłam po raz pierwszy w życiu w zoo we Wrocławiu. Zabrałam dzieci i pojechaliśmy na wycieczkę. Rzadko kupuję pamiątki, ale jak zobaczyłam maskotkę leniwca, to nie mogłam się oprzeć. Dzieciaki popatrzyły na mnie krzywo i prawie chórem powiedziały: Mamo, ile ty masz lat, żeby sobie pluszaka kupować!!! A ja im na to, że mi się podoba to sobie kupię, i już!

W zasadzie ta maskotka posłużyła mi jako inspiracja do stworzenia mojej postaci blogowego leniwca. A teraz jeździ ze mną samochodem. Na łapkach ma magnesy i jest przyczepiona między przednimi fotelami, do tych metalowych rurek w zagłówkach. Pamiętam jak kiedyś podwoziłam mojego szefa  i jak zobaczył tego mojego pluszaka to oniemiał – mina bezcenna:-)

A ja, jak codziennie na niego patrzę to od rana się uśmiecham 🙂

Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię to dziecko, które ciągle w sobie mam. Czasami pozwala mi przetrwać ciężkie chwile, kiedy już mam wszystkiego dosyć. Kiedy już mi się nic nie chce, to sobie włączam jakiś film animowany i śmieję się jak małolat. Ostatnio moje ulubione to Zwierzogród (jak ktoś nie widział to polecam – chyba najlepszy jaki do tej pory widziałam) i Hotel Transylwania (obydwie części). Po drodze jeszcze kilka by się znalazło, ale te są superaśne. Odrywa mnie to od rzeczywistości.

W zasadzie z tym posiadaniem odrobiny dziecięcego luzu to chyba jest jakiś ogólny problem, bo dorośli najczęściej na siłę uciszają to swoje dziecko, myśląc, że nie wypada. Czasami jak słucham tych swoich znajomych prezesów czy managerów, to mi ich trochę żal nawet, bo taka czysta radość dziecka jest SUPER! A oni się tego pozbawiają. Poza tym jak się człowiek śmieje głośno, to się organizm dotlenia, jest zdrowszy i jeszcze pewnie kilka naukowych faktów by się znalazło, ale nie o to mi chodzi.

Chodzi o to, że mimo iż ludzie czasami na mnie krzywo patrzą, to nie dam sobie tego odebrać. Część mnie nadal jest dzieckiem i taka chcę pozostać, nawet kosztem kąśliwych uwag. I Wam drodzy czytelnicy życzę takiego dziecięcego luzu!!!

 

Komentarze

  1. Kilka lat temu przeczytałam książkę o wewnętrznym dziecku.
    Bardzo lubię dzieci i już wcześniej intuicyjnie zaczęłam robić to, co sprawia mi przyjemność temu, które jest we mnie. Chodzi tu i o zabawę, ale też czystość i radość z relacji. Otwartość na nowości w działaniu i poglądach. Jestem dzięki temu szczęśliwa.
    Też mi żal tych, którzy są dorośli, normalni, czyli wiecznie starający się utrzymać w ramach wytyczonych przez społeczeństwo. Wieczny stres, smutek i obowiązki.
    Lubię ludzi i bardzo łatwo nawiązuję kontakty.

    1. To ważne co piszesz. Dzieci mają w sobie naturalną ciekawość świata i otwartość na nowe. Nieustannie się czegoś uczą i fajnie jest im z tym. Fajnie by było gdyby dorośli na nowo chcieli odkryć w sobie to dziecko, które dalej w nich jest. Bardziej lub mniej ukryte. Tego wszystkim dorosłym życzę. Takie małe moje marzenie 🙂

Dodaj komentarz