Co łączy lwa z leniwcem?

Jestem leniwa! Tak o to na ostatnim onboardingu przywitałam nowych pracowników. Miny bezcenne 🙂 Kompletnie nie wiedzieli o co chodzi. 10 osób w sali konferencyjnej popatrzyło na mnie jak na wariatkę bo chyba nie tego się spodziewali usłyszeć od pani prezes. Oczekiwali raczej opowiadania o firmie, super zaletach pracy u nas… spokojnie to też było :-), ale w dalszej części 🙂

Zastanawiałam się później czemu w ogóle to powiedziałam i do tej pory nie wiem 🙂 Wypaliłam to kompletnie bez zastanowienia. Jak to mówią, czasami coś co mówimy zupełnie przypadkim zawiera sporą część prawdy. I na 100% jeżeli ktoś by mi to powiedział 15 lat temu to bym się zjeżyła… Albo zaczęłabym gryźć… W ogóle bym tego nie przyjęła do wiadomości. Ale teraz spojrzenie na siebie z dystansem nie sprawia mi już tak dużych problemów.

Wracając do tematu. Czy jestem leniwa? Zdarza mi się pracować kilkanaście godzin dziennie, zdarza mi się wstawać o 4 rano, żeby dokończyć budżet, albo pracować do poźnych godzin wieczornych. Mam mnóstwo obowiązków, z którymi lepiej lub gorzej sobie radzę – dzieci, praca, mąż, blog, koty, kurs i jeszcze kilka innych rzeczy. To chyba nie świadczy o tym, że jestem leniwa. A jednak…

Może to, że wyrwało mi się, że jestem leniwa wcale jednak nie jest dalekie od prawdy?

No bo jak tak sobie pomyślę, to czasami robię sobie dzień lenia i wtedy nie robię kompletnie nic! Śpię, czytam i znowu śpię i znowu czytam, albo coś oglądam… Zdarza mi się czekać z pozmywaniem naczyń, aż w szafce będzie ostatni czysty kubek i już nie ma wyjścia, podobnie jak z praniem 🙂 Po prostu tego potrzebuję i nie będę udawać, że jest inaczej. Często mi koleżanki zarzucają, że daję zły przykład dzieciom, bo powinnam je uczyć sprzątania, gotowania i całej masy innych rzeczy, które dzieci wynoszą z domu. Jak mam dzień lenia to zamawiamy pizzę, albo coś innego… A ja myślę, że po prostu moje dzieci wolą mieć zadowoloną matkę, niż sfrustrowaną kobietę biegającą ze ścierką do późnej nocy.

Czy przyznanie się w pracy do tego, że jestem leniwa coś mi uświadomiło? Tak i to bardzo! Przede wszystkim to, że nazwanie rzeczy po imieniu otwiera nowe możliwości. Nagle coś co uznawałam za wadę, staje się zaletą. Na przykład – to moje lenistwo przyczynia się do znajdowania co raz to nowych uproszczeń, bo jak mam składać dane z pięciu różnych miejsc, to znajduję taki sposób, żeby przynajmniej zmniejszyć to do dwóch miejsc; moje dzieci są bardziej samodzielne, bo nie sprawdzam im zadań domowych, po prostu muszą o nich pamiętać.

Przestałam się frustrować, że coś ze mną nie tak. Bo do jakiego ideału miałabym dorównać?

 

 

 

Komentarze

  1. Leniwiec Lew potwierdza. Bycie leniem wcale nie oznacza, że się nic nie robi – skoro nie mam najmniejszej ochoty na zrobienie czegoś, to znajdę taki sposób, by zrobić to jak najszybciej i mieć to z głowy – i wziąć się za następną rzecz. Z perspektywy wydaję się pracusiem, ale również – jestem sprytnym leniwcem 😉

    1. dokładnie tak 🙂

Dodaj komentarz