Co łączy lwa z leniwcem?

22 Sty 2017

Jestem leniwa! Tak o to na ostatnim onboardingu przywitałam nowych pracowników. Miny bezcenne 🙂 Kompletnie nie wiedzieli o co chodzi. 10 osób w sali konferencyjnej popatrzyło na mnie jak na wariatkę bo chyba nie tego się spodziewali usłyszeć od pani prezes. Oczekiwali raczej opowiadania o firmie, super zaletach pracy u nas… spokojnie to też było :-), ale w dalszej części 🙂 Zastanawiałam się później czemu w ogóle to powiedziałam i do tej pory nie wiem 🙂 Wypaliłam to kompletnie bez zastanowienia. Jak to mówią, czasami coś co mówimy zupełnie przypadkim zawiera sporą część prawdy. I na 100% jeżeli ktoś by mi to powiedział 15 lat temu to bym się zjeżyła… Albo zaczęłabym gryźć… W ogóle bym tego nie przyjęła do wiadomości. Ale teraz spojrzenie na siebie z dystansem nie sprawia mi już tak dużych problemów. Wracając do tematu. Czy jestem leniwa? Zdarza mi się pracować kilkanaście godzin dziennie, zdarza mi się wstawać o 4 rano, żeby dokończyć budżet, albo pracować do poźnych godzin wieczornych. Mam mnóstwo obowiązków, z którymi lepiej lub gorzej sobie radzę – dzieci, praca, mąż, blog, koty, kurs i jeszcze kilka innych rzeczy. To chyba nie świadczy o tym, że jestem leniwa. A jednak… Może to, że wyrwało mi się, że jestem leniwa wcale jednak nie jest dalekie od prawdy? No bo jak tak sobie pomyślę, to czasami robię sobie dzień lenia i wtedy nie robię kompletnie nic! Śpię, czytam i znowu śpię i znowu czytam, albo coś oglądam… Zdarza mi się czekać z pozmywaniem naczyń, aż w szafce będzie ostatni czysty kubek i już nie ma wyjścia, podobnie jak z praniem 🙂 Po prostu tego potrzebuję i nie będę udawać, że jest inaczej. Często mi koleżanki zarzucają, że daję zły przykład dzieciom, bo powinnam je uczyć sprzątania, gotowania i całej masy innych rzeczy, które dzieci wynoszą z domu. Jak mam dzień lenia to zamawiamy pizzę, albo coś innego… A ja myślę, że po prostu moje dzieci wolą mieć zadowoloną matkę, niż sfrustrowaną kobietę biegającą ze ścierką do późnej nocy. Czy przyznanie się w pracy do tego, że jestem leniwa coś mi uświadomiło? Tak i to bardzo! Przede wszystkim to, że nazwanie rzeczy po imieniu otwiera nowe możliwości. Nagle coś co uznawałam za wadę, staje się zaletą. Na przykład – to moje lenistwo przyczynia się do znajdowania co raz to nowych uproszczeń, bo jak mam składać dane z pięciu różnych miejsc, to znajduję taki sposób, żeby przynajmniej zmniejszyć to do dwóch miejsc; moje dzieci są bardziej samodzielne, bo nie sprawdzam im zadań domowych, po prostu muszą o nich pamiętać. Przestałam się frustrować, że coś ze mną nie tak. Bo do jakiego ideału miałabym dorównać?      

Komentarze

  • Leniwiec Lew potwierdza. Bycie leniem wcale nie oznacza, że się nic nie robi – skoro nie mam najmniejszej ochoty na zrobienie czegoś, to znajdę taki sposób, by zrobić to jak najszybciej i mieć to z głowy – i wziąć się za następną rzecz. Z perspektywy wydaję się pracusiem, ale również – jestem sprytnym leniwcem 😉

Komentuj tutaj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *